Mebel w drodze. Od sześciu miesięcy.
Tonic uczy cierpliwości. Kanapa płynie statkiem, fotel stoi w magazynie, a klient pyta, czy na pewno jest na zdjęciu.
TONIC / STARSZY PROJEKTANTOPOWIEŚĆ Z PRACOWNI

Tonic prowadzi projekt, w którym kanapa jest „w drodze” od wiosny. Nie obiecuje klientowi, że będzie jutro. Mówi prawdę: będzie, tylko trzeba ją najpierw znaleźć.
Terminy są częścią projektu.
Prowadzenie wnętrza to nie tylko dobieranie ładnych rzeczy, ale też wiedza, kiedy realnie dojadą. Tonic zaznacza terminy dostaw na tej samej osi co decyzje, bo mebel, który przyjedzie po montażu, nie istnieje.
Dlatego o harmonogram pytamy przed decyzją, a nie po niej. I zapisujemy odpowiedź dostawcy, bo „to zależy” też jest odpowiedzią — tylko bezużyteczną.
Plan B też ma być ładny.
Zamiast jednej wersji wiszącej na słowie dostawcy, Tonic przygotowuje wariant zastępczy: ten sam charakter, szybsza dostępność. Jeśli pierwsza dostawa dotrzymuje słowa, plan B po prostu grzecznie wychodzi.
Klienci zwykle nie chcą słyszeć, że coś się opóźnia. Chcą słyszeć, że ktoś ma na to drugi plan. To różnica między kłopotem a procedurą.
Jedna wiadomość zamiast pięciu telefonów.
Kiedy statusy zamówień leżą przy projekcie, klient widzi, co już jest, co w drodze, a co czeka na decyzję. Bez dzwonienia w piątek o 16:00 w sprawie fotela.
Tonic nie obiecuje, że dostawa będzie idealna. Obiecuje, że zespół weźmie ją na siebie pierwszy i że klient nie zostanie z nią sam.
[ TONIC MÓWI ]

„MEBEL JEST GOTOWY DOPIERO WTEDY, GDY STOÍ W POKOJU. NIE W KATALOGU.”

