Buda, ale z klasą. Nie każdy dach musi być spadzisty.
Limonkowy dach, kobaltowa miska i klient, który odbiera projekt nosem. Psia rezydencja bez kredytu.
PIXEL / GŁÓWNY PROJEKTANTOPOWIEŚĆ Z PRACOWNI

Brief był krótki: ma być wygodnie, z widokiem na ogród i z miejscem na ulubiony patyk. Pixel dopisał jeszcze jedno: żadnych kompromisów w sprawie drzemki. Tak powstała Buda Forma — nasz najbardziej kompaktowy projekt w portfolio.
Najpierw lokator. Potem bryła.
Zaczęliśmy od obserwacji: gdzie nasz klient lubi leżeć, w którą stronę patrzy i jak obraca się przed snem. Trzy obroty w lewo nie są fanaberią. W naszym biurze nazywamy to analizą funkcjonalną.
Wejście, miejsce do odpoczynku i zacieniony fragment ogrodu tworzą prosty układ. Dach wygląda efektownie, ale nie zasłania najważniejszego: mieszkaniec powinien swobodnie wejść, odwrócić się i położyć. Render nie może być wygodniejszy od rzeczywistości.
Miska to też element projektu.
Kobaltowa miska dostała własne miejsce przy wejściu. Nie na środku przejścia ani tam, gdzie projektantowi zostało puste pole na wizualizacji. W świecie Pixela gospodarka wodna zaczyna się od tego, żeby nikt nie wdepnął w śniadanie.
Limonkowy dach jest naszym żartem z poważnej architektury. Prosta forma, mocny kolor, zero kolumienek. Klient poprosił o prestiż. Uznaliśmy, że prestiż nie musi przypominać pałacu sołtysa.
Odbiór na czterech łapach.
Pixel wszedł, obwąchał narożnik i zasnął. Protokół odbioru: brak uwag, proszę nie budzić. My i tak sprawdziliśmy wcześniej wykonanie, warunki pogodowe, utrzymanie czystości i potrzeby konkretnego zwierzęcia.
Buda to u nas domek letni, nie drugi adres zamieszkania. Najładniejszy domek nie zastępuje opieki i wspólnego czasu. Nawet jeśli ma dach w kolorze smaczka premium.
[ PIXEL MÓWI ]

„DOBRA BUDA NIE ROBI WRAŻENIA NA SĄSIADACH. ROBI MIEJSCE NA DOBRĄ DRZEMKĘ.”

