Kto zjadł te godziny? Rozliczanie zespołu bez śledztwa.
Pudzian liczy serie, Kokos liczy marżę. Razem odkryli, gdzie znikają godziny pracowni. Nie, tym razem to nie kot.
KOKOS / SPRZEDAŻOPOWIEŚĆ Z PRACOWNI

Pod koniec miesiąca w naszej pracowni zawsze padało to samo pytanie: dlaczego projekt, który miał zająć czterdzieści godzin, zajął osiemdziesiąt? Podejrzenia padły na kota. Kot miał alibi. Godziny zniknęły gdzie indziej.
Pamięć to słaby arkusz kalkulacyjny.
Wpisywanie godzin z pamięci w piątek wieczorem przypomina zgadywanie, ile smaczków zjadło się w tygodniu. Wszyscy wychodzą lepiej, niż było naprawdę. Kokos, jako dział sprzedaży, nie wierzy w takie wyniki.
Gdy czas pracy jest przypisany do projektu i etapu na bieżąco, widać, gdzie naprawdę idzie wysiłek. arkeeno może pomóc zebrać to razem z projektami, zamiast trzymać w osobnym zeszycie z psimi odciskami.
Pudzian i ukryte serie.
Pudzian odkrył, że jego „szybka poprawka” zdarzała się dziewięć razy w tygodniu. Każda po dwadzieścia minut. To trzy godziny, czyli według niego jeden pełny trening nóg.
Takie dane nie służą do szukania winnych. Służą do lepszej wyceny następnego projektu i uczciwej rozmowy z klientem o zakresie zmian. Bo poprawka nie jest darmowa tylko dlatego, że jest „malutka”.
Uczciwie dla zespołu, jasno dla klienta.
Gdy wiadomo, kto i ile pracował, łatwiej rozliczyć zespół i nagrodzić tych, którzy dźwigali projekt. Czasem dosłownie, jeśli chodzi o Pudziana i próbniki płytek.
Kokos lubi pokazywać klientowi, za co płaci. Nie z tabelką w zębach, tylko z jasnym podsumowaniem. Okazało się, że przejrzystość sprzedaje się lepiej niż najbardziej błyszczący render.
[ KOKOS MÓWI ]

„GODZINY NIE ZNIKAJĄ. ONE TYLKO CZEKAJĄ, AŻ KTOŚ JE WRESZCIE ZAPISZE.”

